13 komentarzy

  1. Marcin
    20 maja 2017 @ 16:31

    Witam:) dużo czytam o byciu światłem, że światło jest naszą prawdziwa naturą, ale także czytałem, że Nasza Prawdziwa Natura to Cichy, Ciemny Bezruch i ta “ciemność” nie jest czymś strasznym pisał o niej David Icke w swojej książce “Iluzja Percepcji” że odkrył, że to Nasza Prawdziwa Natura, Nieskończona Jedność i z tej ciemności manifestuje się wszystko co JEST, z kolei George Kavassilas pisze, że światło jest tylko w tym wszechświecie i nie jest WSZYSTKIM, a tak myśląc zaprzeczamy nieskończoności, trochę się już w tym gubię. Pozdrawiam Serdecznie:)

    Reply

    • Katarzyna Ostrowska
      20 maja 2017 @ 21:35

      Serdecznie dziękuję za ten komentarz, dla poszerzenia percepcji bardzo cenny. Porusza on kwestię różnic w doświadczaniu już tej pierwotnej, źródłowej Natury Rzeczy. Moje odczucie świetlistości istot pojawiło się w pierwszym etapie, w następstwie wykroczenia poza obraz ludzkich istot jako posiadających barwne aury i czakry. Po nim wszystkie istoty zlały się w czyste światło. Nie była to jednak ostateczna wizja natury rzeczy. Podaję ją tylko jako krótki przykład dotyczący różnic w percepcji duchowej rzeczywistości. Proces poszerzania świadomości w interesujący sposób zachodził w odkryciach naukowców, którzy najpierw wierzyli, że materia jest jednolitą masą. Odkrycie cząstek było jakże rewolucyjne. Cóż dopiero kwanty. Ale i one nie opisują Źródła.
      Tak, to w ciemności znajdujemy ciszę i zasypiamy. W ciemnej ziemi kiełkują nasiona roślin, zanim przebiją się do słonecznego światła. Z ciemnego łona przychodzi na świat życie. U fizyka Davida Bohma z ukrytego porządku wyłania się świat form. Z niewidzialnego powstaje widzialne. Dziękuję więc za podążenie percepcją dalej i ujrzenie, że Światło mogło wyłonić się z Ciemności.

      Reply

  2. Marcin
    21 maja 2017 @ 12:30

    Witam:) również Dziękuję za odpisanie na mój komentarz:) Z mojego punktu widzenia, jeśli miałbym opisać Źródło, Nasze Prawdziwe JA, Naszą Prapodstawę, Najwyższą Rzeczywistość, napisałbym, że jest to Nieskończona Świadomość Jedności nie mająca początku, ani końca, to z niej wyłania się forma i do niej powraca, zawiera się w Niej WSZYSTKO i NIC POZA Nią Istnieć nie może, ta Świadomość Jest w Nas Wszystkich, Ludziach, Zwierzętach, Roślinach, Minerałach, kosmitach tych dobrych i złych Jest Wszędzie i Nigdzie, Jest Wszystkim i Niczym Jednocześnie. w Książce Willigisa Jägera “Rozmowy o Duchowości” Jager piszę, że ta Prapodstawa, Najwyższa Rzeczywistość, jeśli Istnieją Anioły i Diabły to w diable manifestuje się jako diabeł, a w aniele jako anioł:) ta krótka być może przenośnia uświadamia mi, że jesteśmy TYM czego szukamy a Wszechobecna Świadomość jest Wszystkim i Wszędzie. Pisząc teraz ten komentarz odczuwam wewnętrznie “małe zakłopotanie” ponieważ opisuje za pomocą prostych słów Ogrom Doskonałej Nieskończonej Świadomości Jedności Naszego Rdzenia Wszechobecności, ale czy w ogóle można opisać coś doskonałego za pomocą słów:)? to tak samo jakbym chciał dziecku opisać smak czekolady, której to nigdy nie jadło:) w dziełach Mistyków czytam, że TEGO trzeba doświadczyć TYM się stać, a wtedy, żadne słowa nie będę potrzebne. Dochodzę do wniosku im bardziej i dokładniej chce opisać Naturę Rzeczywistości tym bardziej mi się ona umyka:)

    Reply

    • Katarzyna
      21 maja 2017 @ 17:12

      Poprzez nazwy i znaczenia jako ludzie porozumiewamy się. Dopóki umysł nie otrzyma określeń, które wiążą się ze znanymi sobie emocjami, stanami, dopóty nie będzie w stanie uznać, że znajduje się u mety, że pragnienie zostało spełnione, a pytanie otrzymało odpowiedź. Dajemy więc mu obrazy, nazwy, znane mu określenia. Najcenniejsze jest doznanie. Przy nim umysł na chwilę milknie, choć chce je zatrzymać i tworzy o nim własne wyobrażenie.
      Każda fala, zmarszczka na tafli jeziora też jest jeziorem, mimo iż robi wrażenie, jakby nim nie była. Jeśli chcemy zaznać pierwotnego stanu jeziora, zaczekajmy, aż wiatr przestanie wiać, wtedy ujrzymy lustro wody, tak gładkie, że… nie dostrzeżemy w nim żadnego odbicia, kiedy umysł nie tworzy postaci. Ale również fale są jeziorem, choć przysłaniają jego pierwszą naturę. Prawdą jest, że im bliżej TŁA, tym więcej ciszy, pokoju, fale określeń i doznań zanikają. Po tym percepcja poznaje, że wychodzimy z lasu projekcji na równinę wolną od projekcji, a stanowiącą źródło wszelkich doznań. Po tym, że powraca harmonia, prostota, gładkość, cisza.
      Tak, anioł też jest projekcją.
      Nieokreślone przejawia się poprzez określone, Nienazwane przejawia się poprzez nazwy, Nieskończone – jako ograniczenia, Jedno – jako wielość. Toteż ludzki umysł, choć chaosem myśli i nazw przysłania TŁO, to z TŁA został ukształtowany. Wszystko jest więc przejawem TEGO SAMEGO, JEDNEGO, NIEPODZIELNEGO, znajdującego się TERAZ, TU.
      Wyrazy szacunku z powodu tak głębokich przemyśleń i doświadczeń, ale też i zupełnie niezależnie od nich 🙂

      Reply

  3. Marcin
    22 maja 2017 @ 12:27

    Właśnie Pani uświadomiła mi jak działa mój umysł:) dokładnie jak to Pani opisała: “Poprzez nazwy i znaczenia jako ludzie porozumiewamy się. Dopóki umysł nie otrzyma określeń, które wiążą się ze znanymi sobie emocjami, stanami, dopóty nie będzie w stanie uznać, że znajduje się u mety, że pragnienie zostało spełnione, a pytanie otrzymało odpowiedź.” Szukam w necie informacji, które potwierdzą moje odczucia, szukam, czytam analizuje, a jak znajdę odpowiedź umysł się zadowoli, ja czuje się radosny przestaje szukać:) a za chwile cały schemat od Nowa:) a czy szukam czy nie szukam WSZYSTKO jest doświadczeniem JEDNEGO “Jeziora”:) szkoda tylko, że doświadczenia tego Jeziora o którym Pani pisze nie możemy mieć przez całe życie być z Nim w 100% połączonym świadomie;) ps. Krótko zwięźle i na temat ujęła Pani Naturę ŹRÓDŁA w obrazku na górze: Nieograniczone i Niewidzialne doświadcza Siebie w ograniczonym i widzialnym…” czuje w Sercu, a raczej po środku klatki piersiowej, że to PRAWDA:) Dziękuję:)

    Reply

    • Katarzyna
      22 maja 2017 @ 17:59

      Jesteśmy kreatywni, toteż wciąż wymyślamy. Tworzymy projekcje i zanurzamy się w nich, doświadczając jako rzeczywistych. To świat ruchu, zmian, a przy tym pasji i przyjemności z tworzenia, z sensorycznego doświadczania. Wyłaniają się myślokształty, uwaga w nich nurkuje, zaznaje. To radosny proces. Tym bardziej, im większą mamy świadomość swego dobrowolnego w nim udziału. Lecz kiedy odczuwana jest tęsknota za Źródłem, to znak, że chcemy “odpocząć”, zaznać tego, co istnieje poza wszelkimi projekcjami, nawet tymi najbardziej wzniosłymi, wartościowymi, wysokowibracyjnymi. Wtedy wystarczy przestać podążać za nimi uwagą (za czymkolwiek) i lgnąć do czegokolwiek, ale pozostać w tym, co nie podlega zmianom, co Nienazwane, Nieokreślone, Niczym Nieuwarunkowane, Najczystsze, najbardziej Przejrzyste w Nas, a dostępne zawsze, Tutaj, Teraz. Dziękuję…

      Reply

  4. Mariusz
    4 czerwca 2017 @ 23:46

    Dziękuje Ci za te słowa prawdy. Ja Jestem Obecnością, źródłem samego siebie.
    Myślę, że już czas przejawiać to światu.

    Kocham Cię.

    Mariusz
    Przyjaciel z Wszechświata

    Reply

    • Katarzyna
      20 czerwca 2019 @ 11:46

      Dobrze, że jesteś, Przyjacielu z Wszechświata. Dziękuję.

      Reply

  5. Soyokaze
    13 czerwca 2019 @ 12:00

    Miałem spontaniczne wyjście świadomości w trakcie kąpieli pod prysznicem. Ja jako świadomość, która to widziała, przeniknąłem ściany itd w nicość pustki. W miejsce gdzie tylko ja byłem jako Bycie, a całe otoczenie w którym teraz “fizycznie byłem” było skonstruowane tak jak tworzy się u nas gry komputerowe, że istnieje jakaś powierzchnia, obraz, tekstura graficzna a za nią… nic…

    Potem chodząc po pokoju i skupiając uwagę na świadomości i doświadczenia, sposobie doświadczania, widzenia, obserwacji z danej perspektywy, miałem obrazy i myśli, nad którymi się skupiałem. Jak wyglądało by gdybyśmy wchodzili do świata jak do gry wirtualnej z naszej perspektywy. Jak by wyglądało widzenie z jakiegoś fizycznego obiektu. Przechodzenie w coraz gęstsze obszary i to, jak dana świadomość, My, utknęła by w przekonaniach, że jest formą jakąś, niż Świadomością, bo zbyt dłuuugo by przebywała w danej rzeczywistości.
    W takich rozważaniach znalazłem się Pustce. Gdy przyszła myśl co z innymi ludźmi, skoro tylko jestem JA jeden, to zobaczyłem Ziemię i od razu rozwiązania logiczne, Są tym samym co ja, czyli mną. Tak samo gdy były rasy złe, czy dobre, czy to, że dana rasa nas tu więziła. Rozwiązanie były oczywiste. To my sami to zrobiliśmy, obojętnie jaką formą. My byliśmy i jesteśmy tą złą rasą jak i dobrą itd. w tym samym momencie.
    Tak samo oczywistym stało się dla mnie tworzenie światów i ich wersje równoległe. One są w tym samym momencie. Tam nie ma problemu tworzyć coś takiego, bo to jest poza czasem, przestrzenią, ograniczeniami. Tam się już dzieje. Usłyszałem nawet, że to brak synchronizacji czakr xD Hahaha xD Jak ktoś tego nie doświadczyłem to skąd może wiedzieć? Tym bardziej, że to była świadomość, MY, nasza obecność nas samych tylko, bez jakieś formy i koncepcji. Po prostu się było, sami ze sobą. I tyle 🙂

    Reply

    • Katarzyna Ostrowska
      14 czerwca 2019 @ 12:13

      Z wdzięcznością dziękuję za tę relację. Jest ona dowodem na to, że możemy patrzeć na rzeczywistość, nie dając się wciągnąć grze trójwymiarowych zagęszczonych obrazów zwanych rzeczywistością. Wynika z niej, że samo wykroczenie percepcją poza tę maję wrzuca nas w stan niedualności. Wtedy przestajemy solidaryzować się z rasą dobrą czy złą – nasza świadomość w taki sam sposób znajduje się w obu zdawałoby się przeciwstawnych jakościach, grupach. W tym miejscu percepcji zapewne więc kończy się obwinianie siebie czy innych, potrzeganie innych jako od siebie gorszych czy lepszych, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że wszędzie jestem Ja. Znika też “kłopot” ze światami równoległymi czy z tworzeniem czegokolwiek, skoro w swej lokalizacji istniejemy poza czasem i przestrzenią. Poza zgiełkiem form 3D i ich prawami. Zaczynamy na krótko bywać w tym miejscu percepcji-stanie. Może już niebawem stanie się ono coraz częściej przez nas odwiedzanym obliczem rzeczywistości.
      Raz jeszcze dziękuję.

      Reply

      • Soyokaze
        19 czerwca 2019 @ 16:13

        Czakry praktykowałem 10 lat temu ale nigdy ich zbytnio czułem, bardziej mrowienie tych miejsc w momencie skupienia.. Ale czytając o jednym punkcie pomiędzy 3 a 4 zacząłem wizualizację energii od siebie na zewnątrz. Z początku jako pole ochronne białą energię swoją. Za którymś razem utrwalił mi się kolor złoty, mimo próby zmienienia go na biały, wciąż wracał w mej głowie na złoty.

        Praktykując od czasu do czasu to, zaczął mi się formować obraz pustki pomiędzy tymi czakrami, miejsce brzucha, pod klatką. Byłem przerażony i wypychałem to miejsce z umysłu. Przy kolejnych praktykach skupiłem się na tym miejscu. Ogólnie całe widzenie odbywało się automatycznie. Żadnej jakby mojej ingerencji w to co chce zobaczyć, bardziej jako obserwator.

        Z pustki zaczęła się formować mała kulka złota, żółta/pomarańczowa, aż urosła do rozmiarów, gdzie wystawała poza ciało z przodu. Zacząłem ją czuć jakby “fizycznie”. Kształt, rozmiar. Nawet nie wiem czy widziałem ruchy energii jak na naszej gwieździe. Potem z frontu i z pleców, w miejscu ułożenia tej “gwiazdy” wystrzeliły promienie jak bicze, które do góry i do dołu, spiralnie z tego miejsca, jak pole magnetyczne wyrzuca promienie, wokoło mojego ciała. I te naprzemienne promienie (z tyłu i z przodu) przy czubku głowy i stóp połączyły się tworzą pole ochronne.

        Potem na dole i na górze pojawiły się talerze, dyski z wypukleniami po środku. wklęśnięcie do gwiazdy wypuklenia do góry albo do dołu i tutaj gdy te dyski poszły albo w górę albo w dół poczułem jak moje ciało dostaje wstrząsów silnej energii. Gdy do głowy, to aż tak, jakbym zrobił mostek gdy ćwiczymy. Głowa powędrowała jakby do tyłu a plecy się wygięły. Robiłem to wszystko leżąc na łóżku.

        Reply

        • Katarzyna
          20 czerwca 2019 @ 11:45

          Dziękuję w imieniu wszystkich, którzy zechcą skorzystać z tej praktyki, jaka spontanicznie dokonała się w Tobie. Z wdzięcznością, że zechciałeś się tym podzielić.

          Reply

          • Soyokaze
            25 czerwca 2019 @ 21:50

            Ja już w wieku kilku latek doświadczyłem jakby walnięcie pioruna, nie tego fizycznego. Po prostu stałem jak wryty, gdy zacząłem chodzić, i obserwowałem otoczenie i to gdzie ja jestem i jak ja widzę. Zadawałem sobie czemu tak widzę otoczenie, siebie, czy inni tak samo, co by było gdybym JA był gdzieś indziej, czy w innym czasie. Czy ja jestem oczami, czy jestem ZA oczu.

            Nigdy do mnie Ezo wiara tak silnie nie przemawiała jak u reszty. Zawsze szukałem jakiegoś podważania prawidłowości wiar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook